| Chrome
|
|
|
Gdyby Pasikowski kręcił SF... Koniec bezkrólewia. Ta strzelanina sięga po tron najlepszej polskiej gry FPP. Na Zachodzie... może zostanie księciem.
Kiedyś mieliśmy, my polscy gracze, nadzieję, że Mortyr zdobędzie uznanie na Zachodzie. Nie stało się tak jednak za sprawą niespójnego scenariusza, braku logiki w układzie poziomów i jeszcze kilku innych rzeczy. W Polsce grę przyjęto o wiele cieplej. W sumie był to pierwszy polski shooter z prawdziwego zdarzenia, a w notowaniach pomógł mu trochę patriotyzm naszej młodzieży. Potem liczyliśmy na Rat Hunta. Skończyło się nieudanym Snajperem. Zdaje się, że zabrakło czasu, pieniędzy, a być może także chęci i wytrwałości. Mimo wszystko nasze nadzieje nie umierają. Trochę to przypomina dyskusje w studiu telewizyjnym po kolejnej porażce naszej reprezentacji narodowej w piłkę nożną. Wszyscy pamiętają remis sprzed ćwierć wieku na Wembley. Każdy liczy na to, że kiedyś będzie lepiej. Od jakiegoś czasu słychać o drugiej części Mortyra. Od dawna zaś trwają prace nad Chrome. Betatesty mają potrwać do 9 maja. Czy panowie z Techlandu spełnią marzenia polskich graczy (i zapewne po trosze swoje), czy też będziemy nadal łudzili się, że lepsze czasy nadejdą? Oto pierwsze wrażenia z gry.
Heros i Walkiria
 Nowy ideał piękna - Pointer. Twardy dowódca z prologu gry. Czasem jego rozkazy doprowadzają do szału nawet twardziela Logana. Wcielisz się w niejakiego Bolta Logana. Facet jest mężczyzną po przejściach. Służąc cztery lata w Korpusie Ekspedycyjnym i następne cztery w siłach specjalnych, dał się poznać jako godny zaufania żołnierz, który nie zna strachu i wie, co to prawdziwa, męska przyjaźń. Niestety, skutkiem zdrady został oskarżony o przestępstwa, których nie popełnił. Hardy niczym stal nie oddaje się w ręce wymiaru sprawiedliwości, tylko ucieka do systemu planetarnego Walkiria.
Jak widać twórcy nie wysilili się i stworzyli mdławą kalkę zachodnich produkcji. Masz więc twardziela, któremu dodano panienkę, kontra kosmiczni najemnicy. Jako że akcja gry ma miejsce pod koniec XXII stulecia, ludzkość jest o wiele bardziej zaawansowana technologicznie niż dzisiaj. Osiągnięcia naukowe pozwoliły na ekspansję na inne, niedostępne dotychczas planety. Problem w tym, że większość z nich nie nadaje się do zasiedlenia. Szczęśliwy traf chciał, że został odkryty minerał, dzięki któremu stał się możliwy terraforming ciał niebieskich o trującej atmosferze. Związek nazywa się Chrome i jest dostępny tylko w systemie Walkiria. Taki stan rzeczy spowodował sytuację podobną do tej z Dzikiego Zachodu. Na Walkirię ściągają odkrywcy, łowcy nagród, naukowcy, korporacje i oczywiście bandyci. W systemie składającym się z dziewięciu planet panuje wolnoamerykanka. Każdy nowo przybyły chce się wzbogacić tanim kosztem lub - co jest znacznie prostsze - kosztem innych. Sześć planet zostało już zasiedlonych. Kolejne trzy czeka terraformowanie za pomocą Chromu, a że jest go mało i jest nowością, to oczywiście jego cenę wywindowano odpowiednio wysoko. Autorzy gry zadbali o różnorodność scenerii. Niektóre planety są suche jak pieprz i niemal pozbawione roślinności. Na innych panuje lodowaty klimat. Są też takie, na których gęsta roślinność i wilgotność powietrza przypominają ziemskie regiony tropikalne.
 Oto przyjaciółka Bolta, Carrie, z przodu. Nie prezentuje się zbyt powabnie. Głównego bohatera poznajesz, gdy w trakcie lotu na księżyc jednej z planet rozmawia ze swoim kolegą po fachu. Z treści konwersacji można wywnioskować, że obaj to prawdziwi twardziele. Twój kumpel o ksywie Pointer to stary znajomy Logana. Wasza wyprawa ma na celu odzyskanie ważnych informacji technologicznych jednej z korporacji. Dysk z danymi został skradziony przez niezidentyfikowanych najemników. Pointer, gość twardszy niż normy Unii Europejskiej, dowodzi, a ty go osłaniasz. Z pozoru nic wielkiego, ale po odzyskaniu skradzionych informacji twój stary kumpel stwierdza, że powinieneś radzić sobie sam i znika, aby samemu odebrać nagrodę. Na szczęście, Logan również do ułomków nie należy i przy pomocy pewnej pięknej pani ucieka. Jak na shootera, zawiązanie akcji całkiem przyzwoite i interesujące.
Chromowany czy niklowany?
Od pierwszych chwil spędzonych z wersją beta da się zauważyć, że Chrome przeskakuje z dużym zapasem wszystkie do tej pory wydane, polskie shootery. Grafika prezentuje się wyśmienicie. Czegoś takiego w polskiej produkcji jeszcze nie widziałeś. Silnik, noszący tę samą nazwę co gra, mogłeś już obejrzeć w akcji w takich grach, jak Pet Soccer i Pet Racer. Jednak to, co tam pokazali autorzy, jest zaledwie namiastką tego, co zobaczysz w Chrome. Engine radzi sobie doskonale z wyświetlaniem ogromnych przestrzeni i małych pomieszczeń. Wnętrze budynku jest o wiele łatwiej pokazać niż jakiś piękny krajobraz. Ogromne połacie terenu pokazane w grze chyba staną się jej wizytówką. Widok z lotu ptaka momentami zapiera dech w piersiach. Wyobraź sobie subtropikalny kawałek Ziemi. Już pewnie widzisz te setki tysięcy palm i pnączy zaściełających powierzchnię. W Chrome zobaczysz je oddane niezwykle przekonująco i wiarygodnie. We wcześniejszych wywiadach twórcy mówili, że pracują nad rewolucyjnymi algorytmami mającymi pozwolić na wyświetlanie środowiska obfitującego w miliony roślin.
 Oraz z boku. Teraz to zupełnie co innego. Z taką panią pilot choćby do piekła! Wygląda na to, że im się udało. Lecąc na pokładzie transportowca wysoko nad powierzchnią Ziemi, widzisz falujące korony palm, zarośla i niknące w dole sylwetki ludzi. W kilka sekund statek unosi się w górę, ale nie ma to wpływu na liczbę klatek na sekundę ani jakość wyświetlanej grafiki. To samo przy lądowaniu. Dobra robota. Choć pomieszczenia futurystycznych budowli nie są umeblowane zbyt bogato, a i postacie mogłyby być bardziej szczegółowe, to pozostaje mieć nadzieję, że do czasu ukończenia prac nad grą jeszcze dużo się zmieni. Pomiędzy misjami autorzy serwują wstawki filmowe stworzone za pomocą silnika gry. Odprawy wyglądają podobnie do tych z Unreala 2. Niestety, jeżeli chodzi o kwestię szczegółowości modeli postaci to Chrome raczej przegrywa. Bohaterowie chwilami są brzuchomówcami, bo podczas dialogów zdarza się, że nie otwierają ust (ale to zrzucamy na karb błędów wersji beta), a mimika ich twarzy też jest nijaka. Sam bohater z oblicza nie jest do nikogo podobny. Podobnie rzecz się ma z Pointerem - jego paskudna gęba została wymodelowana słabo. Twój dowódca wygląda jak gość ulepiony z masy plastycznej, a nie żywy człowiek. Carrie natomiast trochę przypomina piękność, choć jej modelowi przydałoby się więcej detali. Zdecydowanie lepiej prezentują się filmiki, w których Bolt Logan mknie na powietrznym skuterze. W połączeniu z olśniewającym krajobrazem wyglądają zachwycająco.
| Żelastwo pod skórą | W czasie gry twój kosmiczny twardziel używa wielu implantów zwiększających jego możliwości. Oto niektóre z nich:
Eye Scope
Pomoże ci w celowaniu. Dzięki niemu przybliżysz widok i wpakujesz wrogowi kulę między oczy.
Targeting Assistance System
Pozwala na oddawanie celniejszych strzałów.
Termovision System
Zwykła termowizja umożliwiająca oglądanie ciepła wydzielanego przez istoty żywe. Gorące obszary są prezentowane w czerwonych barwach.
Dermal Amor
Ta wszczepiona pod skórę zbroja sprawia, że Logan jest bardziej odporny na rany. | Animacja jest na dobrym poziomie. Postacie biegają w miarę naturalnie, potrafią także kucać i kłaść się na ziemi. Przeciwników czołgających się w gęstwinie leśnego poszycia naprawdę trudno wypatrzyć i co za tym idzie - zlikwidować.
 Mało brakowało. Najemnicy celnie strzelają. Twórcy gier FPP coraz częściej stosują systemy odpowiedzialne za widowiskowe i wiarygodne "uśmiercanie" postaci. W Unrealu 2 i Devastation miałeś okazję zapoznać się z możliwościami tak zwanych efektów "rag doll". W tych dwóch tytułach modele postrzelonych lub martwych postaci reagowały na środowisko. Chrome pod tym względem nie wygląda gorzej. Żywi przeciwnicy prezentują efektowne przewroty i odskoki. Widać to szczególnie po wybuchu granatu. Zagadką pozostaje, dlaczego po takiej dawce energii przedstawiające ich modele są nadal całe. Pozostaje mieć nadzieję, że do końca produkcji gry jeszcze się to zmieni. Dużo lepiej odwzorowano inną makabryczną zabawę, czyli strzelanie do martwych przeciwników. Tutaj fizyka działa bez zarzutu: trupy trafiane pociskami podskakują w upiornych konwulsjach.
Widać, że Polak jak chce, to też potrafi. Muzykę usłyszysz tylko podczas filmów przerywnikowych i w przełomowych miejscach akcji. Jest ostra i wyrazista. Głosy postaci pasują do nich i dobrze odzwierciedlają ich charaktery. Odgłosy wystrzałów są takie jak być powinny, a praca silników różnych pojazdów też nie drażni uszu.
W pracy i na wakacjach
 Zwłoki poległych należy obszukiwać i zabierać przydatny ekwipunek. Warto zabierać apteczki i amunicję, bo ta szybko się kończy. Bolt Logan jest najemnikiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Bierze każdą robotę, jeśli jest dobrze płatna. Okoliczności wymagają szybkich decyzji i do tego trzeba z czegoś żyć. Jego partnerka Carrie, którą bohater poznaje w prologu, zdobywa dobre zlecenia i wspiera Logana podczas ich wykonywania. Szybko okazuje się, że sytuacja nie jest ani jasna, ani prosta. Korporacje bezwzględnie walczą o wpływy, a za naszym bohaterem kładą się cienie przeszłości. Przychodzi moment, w którym trzeba wybierać. Całe to zagmatwanie sprawia, że fabuła zmienia się nawet w trakcie rozpoczętej już misji. To duże i dobre odstępstwo od sztampowych często shooterów. Po podjęciu się jakiegoś zadania, Bolt ląduje na miejscu i kontaktuje się z Carrie. Wygląda to podobnie jak współpraca Daltona i Aidy w Unrealu 2. Niedostępne na starcie informacje Carrie przesyła drogą radiową, gdy jesteś już w wirze wydarzeń. Często są to dane, bez których dalej nie ruszysz. Sama akcja potrafi być wartka, oj, potrafi. Szczególnie momenty, w których trafisz na większe grupy wrogów, zmuszą cię do wykorzystania wszystkich umiejętności. Jak większość bohaterów, Logan jest zwinny i skuteczny, a bronią posługuje się niczym sam Wyatt Earp. Wyżej wymienione zdolności nie są niczym nowym w shooterach, ale Chrome oferuje coś więcej - implanty.
Testy antydopingowe
 Twój "Slider" jest gotowy do startu. Pojazdy odgrywają bardzo ważną rolę w Chrome. Pewne jest to, że Bolt Logan zakończyłby je wynikiem pozytywnym, tzn. uniemożliwiającym dalszą rywalizację sportową. Medycyna i nauki pokrewne w czasach przedstawionych w grze bardzo się rozwinęły. Normalne stało się wszczepianie ludziom implantów zwiększających ich możliwości fizyczne. Działają one na podobnych zasadach jak implanty z niezapomnianego Deus Ex. Różnica jest taka, że Logan nie musi ich kupować, może też używać wielu jednocześnie. Niestety, w wersji beta nie wszystkie ulepszenia były dostępne. Z tych, których można używać, każde okazuje się niebywale przydatne, począwszy od Eye Scope, poprzez Targeting Assistance System, skończywszy na Dermal Amor (patrz ramka: Żelastwo). Nazwy dwóch implantów sugerują, że będą one zwiększały siłę i długość skoków bohatera. Reszta też zapewne jakoś "przypakuje" Logana. Ulepszenia te jednak nie mogą być używane bez przerwy. Na ekranie znajduje się wskaźnik przeciążenia. Przy jego maksymalnym wychyleniu wszystkie implanty się wyłączają. Z cybernetycznych wszczepów należy korzystać oszczędnie. Po trudnej akcji, dobrze jest znaleźć sobie spokojne miejsce i wziąć chwilę na wstrzymanie.
| Wywiad z twórcami gry Chrome | GameStar Niebawem ukaże się kilka zapowiadanych od dawna strzelanin FPP. Jak Chrome przetrwa starcie chociażby z Halo na PC-ta, do którego jest często porównywany? Jak Techland zapatruje się na takie porównania?
Zespół Chrome Halo jest świetną grą, więc takie porównanie może tylko cieszyć. Tytuły te nie są jednak podobne pod wszystkimi względami. Na pewno zbliża je fakt, iż są to gry science fiction, i możliwość obejrzenia rozległych obszarów. Choć w Halo na obserwowaniu się z reguły kończy, podczas gdy w Chrome duże otwarte obszary są wykorzystywane niemal przez cały czas do budowania nastroju i klimatu.
Jednak podstawowa różnica pomiędzy Chrome a Halo leży w typie grywalności. Halo jest grą w dużej mierze arcade'ową, Chrome jest zdecydowanie taktyczny. Mamy znacznie bardziej realistyczny świat gry, w którym, żeby wyjść cało z walki z kilkoma wrogami naraz, potrzeba albo bardzo dużo szczęścia, albo sprytnego korzystania z implantów, doboru ekwipunku i stosowania odpowiednich do tego wyboru taktyk walki.
GameStar Jakimi cechami wyróżnia się stworzony przez Techland engine graficzny - Chrome Engine? Jakie cele przyświecały Wam przy tworzeniu tego engine?
Zespół Chrome Naszym celem było stworzenie dużych, otwartych przestrzeni, w których rozgrywałaby się akcja gry. Co prawda w kilku grach postarano się pokazać akcję na otwartej przestrzeni, ale próby te zazwyczaj ograniczały się do małych łączek rozmieszczonych pomiędzy wysokimi górami, nad którymi wprawdzie widać było niebo, ale daleko im do prawdziwych otwartych przestrzeni, które można obejrzeć nawet za oknem.
Osiągnęliśmy to dzięki nowatorskim algorytmom opisu sceny złożonej z ogromnego terenu i umieszczonych na nim wielu obiektów. A oto kilka szczegółów technicznych. W Chrome teren jest przedstawiony jako mapa wysokości, co ma pewne ograniczenia, które jednak zawsze można obejść, stosując zwykłe modele 3D wkomponowane w niego. Połączenie algorytmów konstruowania serii poligonów potrzebnych do wizualizacji terenu przy danym widoku z nowoczesnymi metodami wysyłania ich do kart graficznych pozwoliło na szybkie renderowanie dużych obszarów, niezależnie od tego, czy gracz przygląda się mu, czołgając się, czy też ogląda się go jako panoramę z lotu ptaka.
Duże znaczenie mają też wydajne metody przechowywania i renderowania obiektów tworzących roślinność w grze. Obecnie w Chrome zdarzają się poziomy, gdzie liczba roślin wynosi miliony sztuk. Opracowaliśmy specjalny system, który wyświetla tylko modele znajdujące się w zasięgu wzroku gracza i decydujący o tym, które należy wyświetlić. Dzięki temu osiągnęliśmy odpowiednią płynność gry. Podstawowa trudność polegała na takim dobraniu metod selekcji obiektów, aby brak niektórych był niezauważalny dla ludzkiego oka. W Chrome też został zastosowany interesujący sposób przechowywania informacji o milionach roślin. Otóż cała informacja o nich to gęstość występowania poszczególnych gatunków w różnych miejscach terenu. Odpowiedni algorytm potrafi wygenerować w czasie rzeczywistym listę obiektów, które należy wyświetlić w danym widoku. Pozwoliło to na ogromne oszczędności pamięci operacyjnej komputera, gdyż łatwo wyobrazić sobie, że opis milionów obiektów zajmowałby dziesiątki megabajtów.
GameStar Jakiego rodzaju wrogom gracz będzie musiał stawiać czoła?
Zespół Chrome W Chrome każdy z graczy będzie musiał stawiać czoła wielu różnym przeciwnikom. Część z nich będzie miała charakter humanoidalny (najemnicy, żołnierze korporacyjni, cybernetyczni agenci, różnej maści przestępcy itd.), inne to roboty i pojazdy (lądowe - jeżdżące i kroczące oraz powietrzne). W najważniejszych momentach gry trzeba będzie zmierzyć się również z najważniejszymi i najpotężniejszymi przeciwnikami tzw. bossami.
W Chrome nawet przedstawiciele tej samej kategorii wrogów będą wyglądać i zachowywać się odmiennie w zależności od posiadanej broni, charyzmy, celów, jakie stawia przed nimi scenariusz, dlatego też gracz napotka różnych i niebezpiecznych wrogów.
GameStar Czy na engine Chrome zamierzacie tworzyć inne gry?
Zespół Chrome Chrome Engine był już dla nas podstawą przy tworzeniu takich gier, jak Pet Soccer, Pet Racer czy gra żużlowa FIM Speedway Grand Prix. Kolejną grą po Chrome opartą na Chrome Engine będzie Xpand Rally. Obecnie pracujemy również nad kilkoma nowymi produkcjami, które na razie wolałabym pozostawić w tajemnicy.
GameStar Jak mocny sprzęt będzie potrzebny, aby wasz silnik pokazał co naprawdę potrafi?
Zespół Chrome Nasza gra działa płynnie na Pentium 1 GHz i GeForce2. To chyba nie jest aż tak dużo, zważywszy na to, że wkrótce zostaną wydane tytuły, które wymagają co najmniej P2 GHz.
GameStar Ile plansz, pojazdów i pukawek znajdzie się w ostatecznej wersji gry?
Zespół Chrome Gra znajduje się obecnie w fazie beta, więc niektóre rzeczy mogą się jeszcze zmienić. Pewne jest to, że w ostatecznej wersji gracze będą mieli do dyspozycji 16 różnorodnych i rozbudowanych plansz w wersji singleplayer i kilkanaście w wersji multiplayer.
Jesli chodzi o rodzaje pojazdów, to w grze znajdzie się ich prawdopodobnie sześć. Niektóre z nich będą wystepować w różnych wariantach uzbrojenia, zatem faktyczna ich liczba będzie większa. Wśród nich znajdą się zarówno maszyny lądowe, jak i powietrzne. Gracze bedą mogli kierować większością pojazdów dostępnych w Chrome.
Co do broni, to każdy znajdzie tu coś dla siebie - od pistoletów, przez karabiny maszynowe i strzelby, do wyrzutni rakietowych. Łącznie przewidujemy kilkanaście modeli broni. Warto również wspomnieć, że w Chrome część pojazdów może być wykorzystywana jako broń. | Strzelając w biegu
W Chrome jest opcja prowadzenia pojazdów. Nie są to wyłącznie krótkie przejażdżki podczas filmów przerywnikowych, chociaż i takie obejrzysz. Już w prologu Logan jest zmuszony uciekać czymś, co autorzy nazwali "Sliderem" (to taki powietrzny skuter). Szybki i zwrotny, potrafi się unosić także nad wodą. Są też inne wehikuły. Najpopularniejszym wśród kolonizatorów jest RMG Conquistador: czterokołowy pojazd cywilny z zamontowanym na wszelki wypadek szybkostrzelnym działkiem. Szaleńcy decydujący się na podbój dziewiczych planet nie mogą przecież tego robić na piechotę. Zetkniesz się także z pojazdami przypominającymi roboty z Mech Warriora oraz transporterami powietrznymi.
Broń i inne gadżety
 Wielkie brawa dla leveldesignerów. Ten poziom wygląda bardzo ciekawie. Antena we wnętrzu krateru wygasłego wulkanu sprawia niesamowite wrażenie. Nie zapowiada się, abyśmy w Chrome doczekali się takiej liczby broni jak w Devastation. Jest pistolet z opcją zamontowania tłumika. Do cichej eliminacji wroga świetnie nadaje się także nóż wojskowy. Jest broń w rodzaju karabinu szturmowego, do dyspozycji gracza oddano także snajperkę i lżejszy karabinek. W większe zgrupowania przeciwników można rzucić granatem plazmowym. Zdrowie podreperują przydatne zestawy medyczne. Przeciwnikom przyjrzysz się za pomocą lornetki. Z kolei wrogie instalacje zniszczysz ładunkami wybuchowymi. Autorzy zapowiadają jeszcze wyrzutnię rakiet. Niby dużo tego nie jest, ale do komfortowej gry wystarcza w zupełności.
Przeciwnicy
W znakomitej większości wrogowie to podobni do Logana najemnicy i żołnierze. Ich sylwetki przypominają humanoidalnych przeciwników z Unreala 2. Chłopcy głupi nie są i potrafią niemało. Widząc bohatera, nie rzucają się na oślep do ataku, tylko próbują wykombinować jakąś taktykę. Słysząc strzały, schylają się albo kładą na ziemię. Nie spotkasz się ze zjawiskiem totalnej głuchoty i absolutnej ślepoty. Przeciwnik widzący trafionego kolegę próbuje się schować albo chociaż przemieszczać. Szczególnie niebezpieczni są snajperzy. Ich stanowiska pracy to najczęściej wysokie wieże strażnicze. Ich sokoli wzrok i cztery trafienia wystarczają, abyś zobaczył komunikat o niepowodzeniu misji. Zdarza się, że piechurzy korzystają z pojazdów. Są wtedy o wiele szybsi, pierwsze więc co należy zrobić to zdjąć kierowcę. Następny powinien być facet obsługujący działko. W późniejszych misjach będziesz miał okazję powalczyć z bardziej zmechanizowanymi jednostkami. Autorzy opisywali na przykład pojazd TC Steel Guardian, jako machinę uzbrojoną po zęby i odporną prawie na wszystko.
Multinajemnicy
 Efekty wody w Chrome są dopracowane. Świat ładnie odbija się w tafli jeziora. Niestety, gdy wejdziesz do wody, wrażenie pryska. Techland zapowiada umieszczenie w Chrome sześciu trybów multiplayerowych. Wśród nich znajdą się między innymi deatmatch i team battle. Zostanie dołączonych także 16 map dedykowanych rozgrywce wieloosobowej. Sama gra ma być przyjazna dla twórców modów. Niestety, na razie nie wiadomo czy narzędzia do tworzenia modyfikacji zostaną udostępnione jednocześnie z premierą gry, czy trzeba będzie na nie poczekać.
Teraz Polska?
Zanosi się na przełom. Wreszcie pojawi się dobrze wykonany polski shooter z elementami taktyki. Po dokładniejszemu przyjrzeniu się becie Chrome, nasuwa się jednak kilka sugestii. Po pierwsze, misje są długie. Na ukończenie niektórych gracz będzie potrzebował ponad godzinę. To bardzo dobrze. Po drugie, misje są wymagające i ciekawe. Gracz dostaje nowe zadania w trakcie gry, nie ma bezsensownej rzezi, wszystko trzyma się kupy. To jeszcze lepiej. Niestety, przebywając w terenie, nie można zachować stanu gry. To fatalnie. Chrome jest na tyle trudny, że przejście poziomu za pierwszym razem graniczy z cudem. Rozumiem, że należy być wytrwałym, ale gra ma też bawić. Po kilkunastu próbach powtórzenia tego samego poziomu, można się wściec. Tymczasem w grze brakuje nie tylko opcji zapisu w dowolnym miejscu, ale nawet automatycznego zapisywania stanu gry po wykonaniu ważnego zadania w trakcie misji.
Takie rozwiązanie zastosowano w Vietcongu i pomimo tego, że gra jest chwilami piekielnie trudna, to jednak częste zapisy zmniejszają uczucie frustracji. Połączenie uzbrojenia oraz implantów daje duże możliwości. Wrogów można zaskakiwać różnymi taktykami, bawiąc się przy tym setnie. Prowadzenie pojazdów bardzo uatrakcyjni rozgrywkę. Ciekawe tylko, czy wehikuły będą dostępne w trybach przeznaczonych dla wielu graczy.
| Chrome | Maciej Jurewicz: Na mój gust to Chrome może zrobić furorę i stać się pierwszą polską grą podziwianą na Zachodzie albo nawet w Czechach. Optymizm budzą komentarze na zachodnich stronach internetowych i sama gra oczywiście. Już czekam z utęsknieniem na czerwiec, kiedy Chrome ma się pojawić na półkach sklepowych. Mam nadzieję, że ostateczna wersja będzie pozbawiona opisanych wyżej mankamentów.
Gatunek: shooter FPP
Premiera: czerwiec 2003
Producent: Techland
Wrażenia: świetne |
|
Jacek
|
21-02-2006, 17:01 |
| Gra jest niemożliwie liniowa w przebiegu. Mimo, że otoczenie "logicznie" pozwalałoby na swobodę ruchów, to trzeba poruszać się wg ściśle nakreślonych przez scenariusz ram - dosłownie. Oddalenie się od dowódcy, pójście na "siłę" itp. - to koniec misji. . Gracz po pewnym czasie czuje się gorzej, niż w więzieniu - jak głupawa marionetka. Jaka szkoda. Równie dobrze twórcy mogliby nakręcić film z przejścia gry. |
TWÓJ KOMENTARZ |
|
|
|
|