Salammbo - strona 2 - 6/2003 - GameStar
6/2003
Salammbo
Malwina Kalinowska, 01.09.2003
Jesteś niewolnikiem, a zanim poczujesz smak prawdziwej wolności, w pocie czoła napracujesz się, aby ją zdobyć i nacieszyć się nią do woli.

Przygodówki bywają takie słodkie. Występuje w nich jednoznaczne Zło, któremu zawsze przeciwstawia się szlachetny bohater. Rozgrywka często ma miejsce w cudnych plenerach, a nasz dzielny heros lub heroina napotykają piękne postacie.

Z tym twierdzeniem, rzecz jasna, można się nie zgodzić. Wszak taki Szymek Czarodziej to wredny egoista, a z kolei przygodówki ze stajni Microids słyną z mrocznego klimatu. Jednak pomimo tego, Salammbo już na pierwszy rzut oka wyróżnia się spośród innych gier przygodowych; właśnie dzięki bohaterowi i otoczeniu, w którym się obraca. Warto zatem dokładnie przyjrzeć się wszystkim aspektom tej gry i zbadać, czy to rzeczywiście nowość, czy też ciągle ten sam cukierek, tyle tylko że w innym papierku.

Od pisarza do gracza

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Ucieczka z więzienia. Znalezioną kością należy po prostu zdzielić strażnika w łeb. Fabuła gry powstała na motywach XIX-wiecznej powieści Gustawa Flauberta. Tytuł pozostał ten sam, akcja nawiązuje do literackiego oryginału i kluczowe postacie również pozostały nie zmienione... z wyjątkiem jednej. Ta ostatnia osobistość, to główny bohater gry: zbiegły niewolnik Spendiusz, w którego się wcielasz. Sterując tym herosem, rozwijasz akcję, pośredniczysz pomiędzy głównymi postaciami dramatu i scalasz całą opowieść, stając się jej osią. To ciekawe i rzadko spotykane rozwiązanie.

Gra zaczyna się klasycznie - szybką ucieczką z kazamatów. Niestety, radość z odzyskanej wolności jest krótka. Wydostajesz się z podziemi, a wokół pełno wojska i obywateli Kartaginy. Każde spotkanie z nimi grozi straszną karą lub powrotem w niewolę. Bezradny zbieg nie ma innego wyjścia, jak poszukać sobie obrońcy. Pierwszą osobą, jaką spotyka, jest tytułowa bohaterka - Salammbo, piękna i dumna kapłanka, córka Hamilkara - władcy Kartaginy i bogini Tanit. Spostrzegłszy ukrywającego się Spendiusza, dama postanawia wykorzystać go jako posłańca - a jest to posłanie (w przygodówce nie mogło być przecież inaczej) miłości.

Spendiusz w te pędy udaje się zatem do ponurego Matho, przywódcy najemników, aby przekazać mu cenny dar, a także wiadomość od stęsknionej kapłanki Salammbo.

W ten właśnie prosty sposób twój bohater zostaje zaplątany w sam środek intrygi, która przede wszystkim dzięki jego obecności rozwija się nieco inaczej niż w książce. Ale kto wie, czy nie ciekawiej. Powieściowy Matho sam zwabia do siebie Salammbo, kradnąc ze świątyni święty woal, a kapłanka jest gotowa poświęcić nawet własną cześć, aby tylko odzyskać ten bardzo cenny magiczny przedmiot.

Nowe spojrzenie na starożytność

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Nie, to nie jest zła czarodziejka z gry Nox tylko piękna kapłanka Salammbo. Cała historia rozgrywa się podobno w starej, dobrej Kartaginie w 264 roku p.n.e., czyli w trakcie wojen punickich. Wokół miasta rozłożone są obozy wojsk najemnych, gdzie można spotkać najróżniejsze plemiona z Afryki i Europy, jak również takie, o których historykom nigdy się nie śniło. Niestety, prawda jest smutna: gra mogłaby rozgrywać się równie dobrze na Marsie, a bombardowanie gracza jakimiś datami i historycznymi terminami jest pozbawione sensu. Wszystko dlatego że twórcy gry popuścili wodze wyobraźni i postawili na "fantastyczny klimat". Czyli zamiast klasycznej Kartaginy, którą znasz z filmów i lekcji historii, zaserwowali ci świat, którego realia nie mają nic wspólnego ze znaną starożytnością. Stworzenie tego wybitnie wysmakowanego, artystycznego designu powierzono Philippe Druilletowi, mistrzowi dziwnych rysunków. I tu pojawia się dylemat. Jeśli ktoś Druilleta lubi, to będzie zachwycony: świat gry przypomina krainę z mrocznej fantasy. Część postaci wygląda przerażająco, mają ponure tatuaże, wymyślne ozdoby i... jednolicie czerwone oczy. Zwierzęta juczne to stwory rodem z Gwiezdnych Wojen. A zatem mówiąc krótko - realia historyczne nie mają nic wspólnego ze starożytną Kartaginą. Można się też zastanawiać, jak (obowiązkowo piękna) Salammbo mogła pokochać tak koszmarnego upiora - Matho. Sam Spendiusz wygląda na ponurego draba spod ciemnej gwiazdy, ale nie znając jego historii, można spodziewać się, iż rzeczywiście jest opryszkiem. W końcu wszystkiemu co robi przyświeca tylko jeden, czysto osobisty, cel.

Najlepiej do starożytności przystaje architektura, zwłaszcza że Kartagina została zburzona, zanim twórcy gier zdążyli się jej przyjrzeć. Wykreowane przez Philippe Druilleta scenerie są mroczne, nastrojowe i bardzo sugestywne. Wspaniałe zachody słońca na chmurnym niebie zachwycają i dodają tajemniczości krajobrazowi kamienistej pustyni i intrygującego miasta. Wszystkie te szczegóły oglądasz oczyma bohatera. Jego samego widzisz rzadko - i całe szczęście. Płaskie tła są odrobinę zbyt widoczne i niestety znacznie obniżają przyjemność płynącą z rozgrywki.

Wariacje na temat Kartaginy
Francuscy twórcy gier często starają się, aby ich tytuły powstawały na podstawie znanych i sierioznych książek, przy których nasze Nad Niemnem czy Anielka to prawie sensacyjna literatura. Salammbo także wpisuje się w ten nurt. To nie jest taka zwykła przygodówka, ale typowa, francuska adaptacja (przyznajmy: bardzo swobodna) powieści Gustawa Flauberta pod tym samym tytułem. Bądźmy jednak szczerzy: dla zdecydowanej większości graczy pan Flaubert to jedynie XIX-wieczny francuski pisarz, który żył, pracował, pisał i umarł. Tylko nieliczne grono wie, że w swoich utworach: "Łączył realizm społeczno-obyczajowy z trafną i subtelną analizą psychologiczną", a oprócz wspomnianej powieści napisał także "studium teologiczno-filozoficzne Kuszenie Świętego Antoniego"1. Jednak przygodówka, którą otrzymujesz, to niezwykle udziwnione wizje Philippe Druilleta i projektanów z firmy Cryo, więc równie dobrze mogłaby być na podstawie dzieł Tiberiusa Claudiusa Nero Germanicusa. A i tak nikt by się nie kapnął o co chodzi.

1 Cytaty zaczerpnięte z Popularnej Encyklopedii Powszechnej.
Graj, muzyko!

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝To nie jest demon z Planescape: Torrment tylko wierzchowiec, który służył starożytnym Kartagińczykom. Proszę, czego to się człowiek dowiaduje po latach. No dobrze, gra jak wygląda, tak wygląda: jednym się podoba, innym mniej, ale czy w to da się grać? Ależ jak najbardziej! W Salammbo każda decyzja wymaga pomyślunku, a mało co przychodzi samo z siebie. Tak jak zwykle w przygodówce, trzeba troszkę pokombinować i skojarzyć fakty. Każdej rzeczy warto się przyjrzeć. Powinieneś pamiętać, że jeden nierozważny krok prowadzi do śmierci bohatera. Na szczęście twórcy przewidzieli reakcję zirytowanego gracza, który jest w takich sytuacjach zmuszony do odgadywania wszystkich zagadek, które przeszedł od ostatniego zapisu rozgrywki, i oszczędzili mu tej przykrości. Po każdej porażce Spendiusz zostaje wskrzeszony na chwilę przed podjęciem niebezpiecznych działań. W grze jest sporo zadań, akurat nie za trudnych i nie za łatwych - takich w sam raz.

Niektóre zagadki zawierają element zręcznościowy. Podobnie jak w innych grach, tak i tutaj połączenie gatunków wychodzi całości na dobre. Rzadkością w grach przygodowych są też bitwy, a tymczasem w Salammbo elementy militarne zaczynają odgrywać niebagatelną rolę. Wprawdzie nie spodziewaj się fajerwerków - wszystko jest przedstawione w sposób charakterystyczny dla przygodówek, ale w czasie zabawy nawet dostajesz opcję decydowania o ruchach wojsk.

Sterowanie grą jest prostsze od przysłowiowego kija, a menu łatwo dostępne. Sposób obsługi jest taki sam, jak w najlepszych przygodówkach. Twórcy Atlantis III, którzy tę grę stworzyli, naprawdę pokazali klasę. Brak nowych rozwiązań technicznych nie psuje zabawy, bo wszak lepsze bywa wrogiem dobrego. Któż o tym wie lepiej od graczy!

Do jednej gry może zasiadać aż pięć osób, dla tylu graczy przewidziano bowiem miejsce w głównym menu.

Aby grało się przyjemniej, zadbano też o muzykę. Rozgrywce towarzyszą utwory symfoniczne Antonina Dvoraka i trzeba przyznać, że doskonale podkreślają nastrój otoczenia. Taka muzyka w specyficznym otoczeniu świata Salammbo brzmi tajemniczo, nieco na wschodnią nutę i nie przeszkadza w zabawie.

Nie taka Salammbo straszna

Salammbo
Firma Cenega, polski wydawca gry, stanęła na wysokości zadania. Tłumaczenie jest dobre i pełne, obejmuje zarówno głosy postaci, jak i teksty licznych dialogów. Cenega grozi, że produkt ukaże się pod koniec wakacji i miejmy nadzieję, że dotrzyma słowa. Ze swojej strony możemy potwierdzić, że gra jest na ukończeniu. Tylko jej patrzeć w sklepach.

Podsumowując - Salammbo to niezła (zarówno gra, jak i bohaterka), chociaż jednak nie nowatorska produkcja. A wracając do metafory cukierka: papierek nieco inny, ale cukierek w środku wciąż ten sam, chociaż bez środków nabłyszczających, ale za to nie wiedzieć czemu, z dodatkiem wina dla słoni. Zapewniamy jednak, że jest całkiem jadalny i polecamy tę grę nie tylko miłośnikom gatunku. Zapytasz teraz, o co chodzi z tym winem? Zagraj, to się dowiesz.

A jeśli ktoś jest ciekaw, jak naprawdę wyglądała starożytna Kartagina, jej mieszkańcy i obyczaje, to powinien zajrzeć do naszego działu Strategie i przeczytać megazapowiedź gry Rome: Total War. Na szczęście tej produkcji nie tworzyli Francuzi.

Bieg na orientację
Mam jedno zastrzeżenie do tej gry: brakuje mapy. Nie grywam w strzelaniny FPP przede wszystkim z powodu słabej orientacji w terenie. Kto ma podobny problem, ten wie o czym mówię.

W Salammbo oglądam świat oczyma bohatera. Skutek tego jest taki, że nigdy nie pamiętam, skąd przyszłam i gdzie jestem. Plączę się bezradnie po okolicy dopóty, dopóki przypadkiem trafię tam, gdzie chciałam. Mini-mapa rozwiązałaby ten problem, ale nie ma zwyczaju umieszczania jej w przygodówkach. Nie podobają mi się także płaskie drugie plany. Ale to drobiazg. Gra jest zdecydowanie grywalna. Polecam!

Malwina "Mal" Kalinowska



«;  [1]   [2] 




  Komentarze:
Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...

TWÓJ KOMENTARZ
nick/imię    adres e-mail  
treść komentarza

Uwaga: Adres www wpisujemy w specjalnych znacznikach [[www.adres.pl]]

  


Najczęściej komentowane wieści
Euro 2008: Komputerowa symulacja meczu Polska - Chorwacja
Już wkrótce oczy milionów kibiców zwrócą się w stronę Wörtherseestadion, w Klagenfurcie. To właśnie na murawie tego stadionu rozegrany zostanie pierwszy mecz reprezentacji Polski w ramach EURO 2008. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że spotkanie rozpoczęło się już kilka tygodni temu - od umieszczenia słynnej reklamy na youtubie. My poszliśmy o krok dalej i postanowiliśmy przeprowadzić dla Was pełną symulację meczu. Chcecie wiedzieć jaki jest wynik wirtualnego spotkania?
Pojedynek
Krystal Forscutt
Krystal Forscutt
Sayoko Ohashi
Sayoko Ohashi


Quiz
Co to za gra?
The Settlers: Narodziny Imperium
Age of Empires III
Civilization 4
Anno 1404
Twierdza 2
Warunki obsługi - Polityka prywatności - Regulamin
Serwisy IDG - Kontakt - Serwis zgodny z ASME - Reklama
IDG Poland SA © Copyright 2002 - 2012 IDG Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (22) 321 78 00   fax (22) 321 78 88