Call of Duty - strona 3 - 7/2003 - GameStar
7/2003
Call of Duty
Marcin Pietrak, 01.11.2003
Medal of Honor zdetronizowany! Po wojennych przygodach, w których weźmiesz udział w tej grze, będziesz miał co opowiadać wnukom.

Pamiętny był dzień, kiedy ukazała się gra Medal of Honor: Allied Assault. Gracze dosłownie oszaleli. Zmagania toczone podczas drugiej wojny światowej nigdy dotąd nie zostały przedstawione tak realistycznie. Gra działała na starym, ale jarym silniku trzeciego Quake'a i miała niesamowity nastrój. Walcząc z Africa Korpus na Czarnym Lądzie, lądując w Normandii i wyzwalając północną Francję, przeżywałeś wojenne przygody, jakie stały się udziałem bohaterów filmów i seriali, takich jak Szeregowiec Ryan czy Kompania braci. Gra została zrobiona z niesamowitym rozmachem. Kosiłeś Szwabów z Thompsona, aż nakrywali się nogami, zdobywałeś śliczne normandzkie miasteczka, sam jeden, z granatem za paskiem szedłeś na Pantery i Tygrysy, broniłeś jedynego słusznego mostu i w końcu zakradałeś się do strzeżonej fabryki wroga.

Elektroniczni mordercy

Po ogromnym sukcesie Medal of Honor w zespole twórców nastąpił... rozłam. Jego powodem była polityka firmy wydawcy gry - korporacji Electronic Arts, która jest znana z konfliktów ze swoimi developerami (odeszli od niej między innymi autorzy serii Total War). Dlatego ze składu zespołu 2015 zniknęły 22 osoby. Uciekinierzy stworzyli własny team i nazwali go Infinity Ward. Potem znaleźli nowego wydawcę i postanowili iść za ciosem, czyli zrobić to, na czym znają się najlepiej: shootera z II wojny światowej.

Obywatelski obowiązek

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Brytyjscy komandosi podkradają się do bunkra i osłaniają ogniem. W tym miejscu trzeba się poruszać szybko, ale nie wolno się wyprostować, bo żołnierze są w polu ostrzału. W taki właśnie sposób rozpoczęły się prace nad Call of Duty. Graliśmy już we wczesną wersję tej gry i przedstawiamy pierwsze wrażenia z rozgrywki.

Pora zatem wypełnić obywatelski obowiązek, wziąć w ręce stena, pepeszę lub Thompsona i ruszyć, aby gromić faszystów. Podobnie jak w Medal of Honor, wcielisz się w szeregowego żołnierza i będziesz walczył na pierwszej linii frontu, wykonując zadania powierzone przez dowódców. Rozgrywka wygląda podobnie jak w Medalu, wszak grę przygotowywali ci sami twórcy. Jednak w Call of Duty akcja toczy się tak szybko i czekają cię tak fascynujące walki z Niemcami, że czasem nawet nie masz czasu, aby zdjąć palec ze spustu, czyli z lewego przycisku myszki. Jeśli zatem spodobały ci się wrażenia, jakie zapewnia Medal of Honor, to Call of Duty jest pozycją dla ciebie.

Trzy fronty

Rozgrywka w grze Call of Duty wygląda trochę inaczej niż w Medal of Honor. Weźmiesz udział w walkach, jakie siły aliantów toczyły z wojskami Trzeciej Rzeszy, które rozgrywały się w okresie historycznym, w którym alianci oraz Rosja Radziecka były już na tyle silne, aby odeprzeć wojska niemieckie i rozpocząć kontrofensywę.

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Ciężkie uliczne walki na jesieni 1942 roku w Stalingradzie. W kolejnych misjach zobaczysz, jak miasto zmienia się w ogromne morze gruzów. Najważniejszą różnicą pomiędzy wspominanymi tytułami jest fakt, iż w Call of Duty nie będzie, jak to miało miejsce w Medal of Honor i dodatkach do niego, jednego bohatera. Gra jest podzielona na cztery połączone ze sobą wątkami kampanie. Pierwsze trzy będą przedstawiać różne fronty II wojny. W jednej wcielisz się w żołnierza sławetnej amerykańskiej 101 Airborne. Kolejna opowie o losach członka brytyjskiej 6. Dywizji Desantowej. Następna przedstawia wojenne przygody radzieckiego cywila wcielonego do armii na zasadzie popularnej wtedy, "dobrowolnej" decyzji zainteresowanego. No cóż, nie pozostaniesz chyba na tyłach, gdy wszyscy w ZSRR ruszają, aby bronić kraju socjalizmu! Każda z wymienionych kampanii rozgrywa się na innym terytorium w strefie klimatycznej, różni się także dostępnym uzbrojeniem i celami. Misje będą się rozgrywać na terenach ośmiu państw, a w kampanii radzieckiej trafisz do... Polski. O czwartej z kampanii dostępnej w grze nie wiadomo jeszcze zbyt wiele, ale zanosi się, że trzej bohaterowie spotkają się w Berlinie, gdyż gra ma zakończyć się ostatecznym upadkiem Niemiec hitlerowskich. W końcowych misjach zobaczysz ostatnie tchnienie stolicy Trzeciej Rzeszy i to w dodatku z punktu widzenia żołnierzy trzech różnych sojuszniczych armii.

Szeregowiec Ryan

Misje Amerykanów i Anglików będą ściśle powiązane z desantem z dnia D i jego bezpośrednimi konsekwencjami. Jeżeli oglądałeś film Szeregowiec Ryan, zapewne pamiętasz moment, w którym ludzie z oddziału wykonującego rozkaz odnalezienia ostatniego z żywych braci przeglądali nieśmiertelniki. Wśród przechodzących obok był żołnierz mówiący o niecelnym zrzucie spadochronowym grupy, która wylądowała w okolicach Burnville. Ten etap zmagań został przedstawiony w dostępnym już demie gry. Inne misje również będą opierały się na historycznych wydarzeniach sprzed bez mała 60 lat.

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Zezwierzęceni hitlerowcy czekali już na nas na pozycjach. Tutaj (cenzura) wystąpiły przejściowe trudności... bo byli tu strasznie zmyślni faszyści z całej Europy. Jak dokladnie wygląda przebieg rozgrywki? W wersji, którą dysponowaliśmy, wszystko wskazywało na to, że gra będzie ciekawsza, bardziej zaskakująca i... odległa od szlaków przetartych przez przełomową Medal of Honor.

W misji Normandy Road spróbujesz doręczyć meldunek i weźmiesz udział w szaleńczym wyścigu o własne życie. Zaczniesz gnać na złamanie karku jedną z utwardzonych dróg w Normandii, a w ślad za tobą podążą hitlerowcy. Będziesz ścigany przez zmotoryzowane wojska niemieckie i ostrzeliwany przez piechotę Wehrmachtu. Sama ucieczka jest bardzo dynamiczna, a sypiący się spod kół piach i świszczące zewsząd kule utrudniają celowanie. Fantastycznym udogodnieniem, jakie wprowadzili twórcy Call of Duty, jest opcja wychylania się przez okno pędzącego samochodu i posyłanie nazistom serii przyjacielskich pozdrowień prosto w twarz. Jazda jest bardzo widowiskowa i zapewniamy, że adrenalina wprost kipi w żyłach. Pościg kończy się kraksą na niemieckim czołgu, który teraz trzeba zniszczyć. Oczywiście, aby się to udało, musisz wcześniej wykończyć cały pluton Wehrmachtu. To bardzo udana misja, uatrakcyjniona dodatkowo humorystycznym akcentem w postaci kłótni pomiędzy jednym z żołnierzy a jego przełożonym.

Poziom o nazwie Brecourt Manor oferuje szybką i intensywną akcję. Rozpoczyna się od przyjęcia rozkazu nakazującego wysadzenie w powietrze kilku niemieckich dział. Podczas wykonywania polecenia twoja grupa zauważa ciężko rannego żołnierza opartego o pień drzewa. Kule latające koło wojaka nie pozwalają mu się ruszyć na krok. Dowódca zarządza zatem akcję mającą na celu uratowanie półprzytomnego ze strachu rannego. Rozkazuje, aby oddział go ubezpieczał, a sam rusza na pomoc. To, co zaczyna się dziać chwilę później, można określić jako perfekcyjne ujęcie chaosu pola bitwy. Zarówno naziści, jak i alianci nie żałują amunicji. Strach wychylić głowę, bo gdy się znowu schowasz, może się okazać, że jesteś niższy o dobrych kilka centymetrów.

Potem jeden z żołnierzy wlokących za sobą rannego dostaje kulę i musisz samodzielnie dotaszczyć swojego kumpla w bezpieczne miejsce. To scena niczym z radzieckiego serialu Bataliony proszą o ogień, tyle że zrealizowana z gigantycznym rozmachem. Po zniszczeniu wszystkich dział ruszasz na poszukiwanie dokumentów polowych. Ich zdobycie ostatecznie kończy misję.

Jako żołnierz brytyjski, będziesz uczestniczył w osławionym ataku na Pegasus Bridge w czasie desantu w Normandii. Jest to kolejna świetnie zrealizowana misja. Przez cały poziom towarzyszy ci delikatne wrażenie niepewności. Anglicy najpierw szturmują bunkier. Po jego opanowaniu i szybkiej reorganizacji sił następuje atak na silnie broniony przez Niemców koniec mostu. W tym czasie na drugim brzegu pojawia się wrogi czołg. Otrzymujesz pod swoje rozkazy jednego z żołnierzy i we dwóch biegniecie pod silnym ostrzałem z powrotem. Czołg daje się zniszczyć tylko Flak Cannonem. Załoga niemiecka strzela non stop, a działo przeciwlotnicze obraca się w iście ślimaczym tempie. Po unicestwieniu blaszanej bestii pozostaje tylko wyciąć w pień piechotę przeciwnika. W tym momencie jak na dłoni widać współpracę całego oddziału. Początkowo przeciwników jest tylko 15 i co chwila pojawia się komunikat o wypełnionym celu.

Wstawaj strana ogromnaja...

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Mróz to wierny sprzymierzeniec Sowietów. Na szczęście pod Stalingradem nie odmrozisz sobie uszu, nie musisz też pokrzepiać się wrzątkiem. Każdy szanujący się fan FPS-ów wie, jak wyglądał atak na plażę Omaha w wersji z Medal of Honor. Jednak niesamowite widowisko, które przygotowali nam autorzy gry, jest niczym w porównaniu z walkami o Stalingrad w Call of Duty. Ta misja po prostu oszałamia. Nisko latające samoloty, wszędzie dymy i płomienie. Pociski karabinowe, te wymierzone i te przypadkowe, świszczą dosłownie wszędzie. Radzieccy oficerowie polityczni zagrzewają do walki, a jeśli podejrzewają, że któryś z młodzików nie zechce ginąć za Stalina i szczęśliwy kraj komunizmu, dla przykładu rozstrzeliwują go bez sądu na polu bitwy. W tamtych czasach sowieccy dyktatorzy uwielbiali powiedzenie "ani kroku w tył". Dokładnie tak wygląda walka o Stalingrad, w czasie której przeprawiasz się przez Wołgę na barkach, a potem co drugi żołnierz dostaje karabin, trochę amunicji i... biegniesz szturmować niemieckie pozycje. Niestety, nie należysz do tych szczęśliwców, którzy otrzymali broń.

Scena walki w Stalingradzie ma szansę pobić wszystko, co do tej pory widziałeś w komputerowych grach FPS. Jak na dłoni widać inspirację filmem Wróg u bram. Jako radziecki piechur atakujesz niemieckie umocnione pozycje i nie oglądasz się za siebie, gdyż z tyłu podążają politrucy i oficerowie KGB zabijający wszystkich, którzy zostają w tyle. Na ulicach dzisiejszego Wołgogradu rozegrasz oczywiście kilka misji. W jednej z nich będziesz miał okazję zdobyć plac Czerwony. W rzeczywistości miejsce to przechodziło z rąk do rąk ponad 20 razy. W grze wystarczy zająć go tylko raz.

Na Warszawę!

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝W grze znajdziesz popularną sowiecką pepeszę i ruszysz z nią wyzwalać Kraj Rad, a nawet przynieść komunizm wschodniej Europie. Rosjanie po pokonaniu Niemców pod Stalingradem poszli za ciosem i zatrzymali się dopiero w Berlinie. Bodajże po raz pierwszy ktokolwiek z branży elektronicznej rozrywki zauważył, że po drodze zahaczyli o Warszawę. Mieliśmy okazję zagrać w misję zatytułowaną Warsaw Railyard. Jako sowiecki "wyzwoliciel" musisz przebić się przez stację kolejową na warszawskiej Pradze. Dziw bierze, ale architektura budynków przypominała te ze zniszczonej przez nazistów polskiej stolicy. Misja polega w zasadzie na brnięciu do przodu. Mimo to powinieneś wykazać się odrobiną finezji, gdyż po przebiciu się przez stację oddział się rozłącza. Aby przeżyć, musisz wywalczyć sobie drogę przez halę fabryczną pełną przeciwników. Niemcy zamienili fabryczne zabudowania na garaż dla czołgów. Szczęśliwie tylko jedna z maszyn jest na chodzie. Radzieccy gieroje radzą sobie na Pradze całkiem sprawnie i nawet nie rabują zegarków ani nie szukają bimbru. Niestety, podczas walk nie natrafiliśmy na żadnego cywila, nie możemy więc powiedzieć, w jakim języku mówią Polacy. Nie wiemy również czy jest to jedyny poziom z Warszawą, czy też będzie okazja, aby zobaczyć na przykład powstanie. Tak czy inaczej to bardzo miły akcent ze strony autorów gry.

Teatrem działań w innych misjach będą lasy, wsie, obozy jenieckie, a nawet okręty wojenne. Autorzy utrzymują, że wszystkie lokacje powstały na podstawie autentycznych miejsc albo ich fotografii. Cele poszczególnych misji mają być zróżnicowane. Od pełnoekranowego combatu, poprzez misje typu: odszukaj i uratuj, aż po zadania szpiegowskie. W jednym ze scenariuszy czeka cię wykonanie aktów sabotażu we wrogich instalacjach. Podczas gdy ty będziesz zajęty działaniami dywersyjnymi, cały twój oddział przebrany za Niemców zajmie się odwracaniem uwagi prawdziwych strażników. Oj, żeby im się tylko waypointy nie pomyliły, bo wszystko szlag trafi.

Nie jesteś sam

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Okrążenie niemieckiej 6. Armii w ruinach Stalingradu zapoczątkowało przełom w II wojnie. Podstawową różnicą między nadchodzącym Call of Duty a Medal of Honor są inne poglądy twórców na wygrywanie wojny. W Medalu często byłeś członkiem drużyny, ale gdy robiło się gorąco, zostawałeś sam jak palec. Natomiast autorzy Call of Duty wiedzą doskonale, że wojny nie wygrali herosi, którzy w pojedynkę niszczyli całe wrogie armie (no, może z wyjątkiem agenta J-23 oraz dobrego wojaka Szwejka), ale zgrane i wyszkolone oddziały żołnierzy. Dlatego większość czasu gry będzie ci towarzyszyć pluton trepów lub przynajmniej twoja drużyna.

Mało tego, akcja gry jest poprowadzona tak zręcznie, że będziesz się czuł członkiem pododdziału, a nawet ratował rannych kompanów.

Autorzy gry skupili się na dopracowaniu SI. Stworzono też specjalny system pathfindingu. Dzięki temu zarówno kompani, jak i wrogowie nie gubią się i nie blokują na przeszkodach. Wszystkie ważniejsze miejsca, mury, płoty i ogrodzenia zostały oznaczone specjalnymi etykietami, które rozpoznają postacie prowadzone przez komputer.

Takie rozwiązanie sprawia, że zarówno przeciwnicy, jak i sojusznicy zachowują się stosownie do sytuacji. Przykładowo, żołnierz, który natknął się na drut kolczasty, próbuje go przeskoczyć, a wojak widzący dziurawy płot stara się to wykorzystać i przeczołgać się przez dziurę zamiast szukać ścieżki. W grze wszystkie tego typu zachowania wyglądają naturalnie. Sprawia to wrażenie, jakby obie strony konfliktu naprawdę myślały i kombinowały.

Twoi kompani nie dają sobie pluć pod nogi. Na widok wroga krzyczą i dają znać, z której strony można się spodziewać przeciwnika. Strzelają o wiele celniej niż boty z Medal of Honor i więcej trafień mogą wytrzymać. Ogólnie są bardziej przydatni.

Call of Duty
Marcin Pietrak: Czułem się, jakbym grał w ładniejszego Medala. Czy to dobrze, czy źle - na razie nie wiadomo. Jeżeli twórcy utrzymają poziom pozostałych misji, to będziemy mieli nowego medalistę. Wiem jedno: bohaterowie z Call of Duty są bardzo ciekawi. Zapowiada się zatem ostra walka.

Gatunek: shooter FPP
Producent: Infinity Ward
Premiera: IV kwartał 2003
Wrażenia: świetne


Twardszy niż polodowcowy głaz

Nie siląc się na unikanie slangowych zwrotów, można powiedzieć, że każdy z prowadzonych bohaterów ma więcej hitpointów niż ich odpowiednicy z Medal of Honor. Rozwiązanie to pozwala dłużej cieszyć się grą, bo nie giniesz co chwila od pierwszej lepszej zabłąkanej kuli. Może zabrzmi to paradoksalnie, ale choć Call of Duty jest grą dużo trudniejszą niż Medal of Honor, opcji quickload używa się znacznie rzadziej. Wypadkowa tych dwóch cech nazywa się potencjalną grywalnością. Po obejrzeniu pięciu misji można dojść do wniosku, że twórcy kombinowali do tej pory, aż uzyskali efekt mniej denerwujący, a jednocześnie dający większą satysfakcję z gry.

Arsenał i usprawnienia w interfejsie

Kliknij, aby powiďż˝kszyďż˝Ku chwale ZSRR! Wybór pistoletów, karabinów i innych typów śmiercionośnego żelastwa jest bogaty. Wszystkich pukawek będzie 22 - będą one przypominać ich historyczne odpowiedniki. Oczywiście, zgarniesz także uzbrojenie poległych na polu chwały. Nawet odgłosy poszczególnych rodzajów broni zostały nagrane w studiu. Wzięto też pod uwagę fakt, iż żołnierz to nie wół i nie może biegać z tonami ekwipunku na grzbiecie. Będziesz musiał zatem ograniczać liczbę niesionego uzbrojenia, dobierając egzemplarze najprzydatniejsze w danej sytuacji bojowej.

Twórcy Call of Duty usprawnili interfejs gry. Zrobili to w pełnym tego słowa znaczeniu. Informacje, które możesz odczytać z HUD, są bardziej szczegółowe niż w Medal of Honor. Widzisz między innymi pozycje swoich kompanów, a program podpowiada, jaką akcję możesz w danej chwili wykonać. Także funkcje klawiszy są teraz znacznie wygodniejsze. Przykładowo, możesz ustawić przycelowanie na chwilę i przycelowanie na stałe.

Ku chwale ZSRR!
W kampanii przeznaczonej dla Sowietów zmagania o plac Czerwony w Stalingradzie w 1942 roku przedstawiono bardzo szczegółowo.

1 Wygląd placu odtworzono na podstawie materiałów archiwalnych. W czasie walk o Stalingrad to miejsce 20 razy przechodziło z rąk do rąk. Ty musisz je zdobyć tylko raz!

2 Oto statua towarzysza Stalina, który nawet z cokołu sprawdza, czy czasem któryś z sowieckich żołnierzy nie próbuje uniknąć niemieckich kul i odmawia śmierci za komunizm.

3 Sylwetki walczących wykonane są z 4 tysięcy polygonów (w Unrealu 2 miały one od 3,5 do 5 tysięcy). Szczegółowo odtworzono mundury i broń formacji z okresu II wojny.

4 Atakujesz niemieckie pozycje w drugiej fali Sowietów. Pierwsza grupa uderzeniowa odmówiła śmierci za Stalina. Dla tych żołnierzy była tylko jedna kara - rozstrzelanie.

5 Nie wszyscy sowieccy bojcy otrzymali broń. Część biegnie na stanowiska Niemców z gołymi rękoma. To się nazywa poświęcenie. Kłopot w tym, że nie było innego wyjścia.

6 System animacji, renderowania oraz SI umożliwia przedstawienie setek rosyjskich żołnierzy, którzy atakują plac Czerwony i giną skoszeni celnym ogniem niemieckich karabinów.

7 W tym samym czasie, w którym trwa walka, nad miastem szaleją samoloty, a ogień z moździerzy wznieca pożary, burzy domy i zadaje straty zarówno obrońcom, jak i atakującym.


Stary, ale jary

To, co panowie z Infinity Ward wycisnęli z wiekowego silnika Quake III: Arena, zasługuje na uznanie. Zaczynali prace z wersją używaną w Return to Castle Wolfenstein, a skończyli w momencie, gdy gra wygląda lepiej niż inne stworzone na tym engine. Do tego wprowadzone zmiany sprawiają, że Call of Duty działa bardziej płynnie niż będący równolegle w produkcji Breakthrough.

Atmosfera, jaką wykreowali twórcy Call of Duty, bardzo dobrze oddaje realia II wojny światowej. Wszechobecny chaos przerywany krótkimi chwilami odpoczynku, świst kul i krzyki rannych. Wybuchy i płomienie do złudzenia przypominają prawdziwe eksplozje. Autorom chciało się także popracować nad efektami z pozoru nieważnymi dla aktualnej sytuacji. Wyobraź sobie, że podczas walki twój wzrok przyciąga dobywający się z wnętrza budynku smolisty dym. Po rozgromieniu wroga udajesz się w podejrzane miejsce, a tam płonie podpalona opona. Niby nic, ale cieszy i czyni grę bardziej realistyczną.

Na co czekamy?

Bez żadnych wątpliwości, na godnego konkurenta Medal of Honor. Godnego, ale niestety też bardzo do niego podobnego. W zapowiedziach często przewijają się słowa gra epicka i gra kinowa. Jak to się czasem mawia: poczekamy, zobaczymy. Zagadką na razie jest tryb multiplayer. Jedyna informacja o nim to fakt, że gracze będą podzieleni podobnie jak w Enemy Territory na drużyny państw Osi i aliantów oraz to, że gra będzie zespołowa.



«;  [1]  [2]   [3] 




  Komentarze:

dadmor 24-04-2008, 14:10
COD fanklub
cod.kipmi.pl


norbert 26-03-2007, 13:18
jak sciognioci call of diuti

TWÓJ KOMENTARZ
nick/imię    adres e-mail  
treść komentarza

Uwaga: Adres www wpisujemy w specjalnych znacznikach [[www.adres.pl]]

  


Najczęściej komentowane wieści
Euro 2008: Komputerowa symulacja meczu Polska - Chorwacja
Już wkrótce oczy milionów kibiców zwrócą się w stronę Wörtherseestadion, w Klagenfurcie. To właśnie na murawie tego stadionu rozegrany zostanie pierwszy mecz reprezentacji Polski w ramach EURO 2008. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że spotkanie rozpoczęło się już kilka tygodni temu - od umieszczenia słynnej reklamy na youtubie. My poszliśmy o krok dalej i postanowiliśmy przeprowadzić dla Was pełną symulację meczu. Chcecie wiedzieć jaki jest wynik wirtualnego spotkania?
Pojedynek
The Brotherhood of Nod
The Brotherhood of Nod
Global Defense Initiative
Global Defense Initiative


Quiz
Co to za gra?
The Settlers: Narodziny Imperium
Age of Empires III
Civilization 4
Anno 1404
Twierdza 2
Warunki obsługi - Polityka prywatności - Regulamin
Serwisy IDG - Kontakt - Serwis zgodny z ASME - Reklama
IDG Poland SA © Copyright 2002 - 2012 IDG Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel. (22) 321 78 00   fax (22) 321 78 88