Star Wolves
1 czerwca 2005,
Lucas the Great
Przygody załogi kosmicznej śmieciarki
Przygody załogi kosmicznej śmieciarki
Bywa tak, że ktoś stworzy ciekawą grę, jednakże wyjdzie ona w dziwnym kraju, a licencją zainteresują się jedynie dobrze poinformowani, choć raczej ubodzy wydawcy z zagranicy. W efekcie powstanie tytuł, o którym dużo mówi się w sieci, ale mało kto widział go na oczy. Taką grą są właśnie opisywane tu Gwiezdne Wilki - rosyjska produkcja, wydana również po angielsku (ale tylko na rynek brytyjski) niskim nakładem kosztów przez malutką firmę Excalibur Publishing.
Kit studencki

Zakupy, czyli raj dla kobiet - szkoda, że jeszcze żadna laska nie doszlusowała do załogiPowyższa nazwa pochodzi od pewnego rodzaju potrawy, popularnej wśród narodu uczącego się, studentami zwanego. Bierze się proste i tanie składniki, miesza dosyć losowo i przyprawia do smaku. Powstaje w ten sposób całkiem przyjemne danie, raczej niepowtarzalne i dalece ciekawsze od poszczególnych elementów składowych. Podobnie postąpili twórcy Star Wolves. Do garnka wrzucili kosmiczną strzelankę, rozbudowane drzewka rozwoju postaci, modularne pojazdy, do których można dokupić dziesiątki ulepszeń i klasyczny scenariusz SF w stylu powieści z późnych lat 80. zeszłego wieku. Doprawili to dużą swobodą wyboru dla gracza, pięknymi projektami i doskonałą muzyką. Wyszło pysznie.

Oops! Ktoś chyba zapomniał wyłączyć żelazko, wychodząc z kajuty...Angielski wydawca podmienił część przepisu, oszczędzając na głosach aktorów. Zatrudniono dwie osoby, mężczyznę i kobietę, którzy modulując głos (często nieco dziwacznie) udają całą rzeszę postaci. Jeśli porównać to z rosyjskim oryginałem, okazuje się na dodatek, że kwestii mówionych zostało tyle co kot napłakał, większość rozmów czyta się po prostu z ekranu i co najwyżej samemu można nadać im dźwiękową wersję. No cóż, po firmie, której nie stać nawet na regularną aktualizację danych o statusie projektów na swojej stronie WWW, należało się spodziewać czegoś w tym stylu.
Chleb powszedni kosmicznego najemnika
Wcielasz się w postać byłego dowódcy frachtowca, który jednostkę stracił w pirackim ataku. Wraz z kumplem, dawnym pilotem Patrolu (czyli Policji), bohater zakłada firmę, oferującą usługi transportowo-ochroniarskie - stają się po prostu najemnikami. Pech chce, że najlepszy myśliwiec ktoś im kradnie zaraz po podpisaniu pierwszego kontraktu...

Poszły już wszystkie rakiety, a temu bydlakowi dopiero zaczęły słabnąć tarcze ochronneOd tego momentu zaczyna się gra. Przyjmujesz zlecenia, czasem z własnego wyboru, czasem z przymusu, bo brak innych kontraktów. Powoli oddział najemny zwiększa się o nowych pilotów, z których niektórzy z czasem odchodzą na skutek twoich decyzji bądź wymogów scenariusza. Pomiędzy misjami dbasz o rozwój ekipy i zakupujesz nowe zabawki. Kasę czerpiesz nie tylko z wypłat od pracodawców, często więcej zarabiasz na sprzątaniu kosmosu. Jednostka macierzysta oddziału jest zmodyfikowanym ciężkim frachtowcem, z wyglądu może pokracznym jak pojazd Lone Starra z filmowych Kosmicznych Jaj, ale dość szybkim i łatwym do przezbrojenia. Okręt ten przypomina międzygwiezdną śmieciarkę: zasysa bowiem do luków wszystko co unosi się w przestrzeni - a po większej strzelaninie naprawdę jest co zbierać.
Wojny i matactwa

Jazda na dwóch promieniach lasera pulsacyjnego to zdecydowanie sport ekstremalnyScenariusz jest rozbudowany, stopniowo w kolejnych misjach zaczniesz brnąć coraz głębiej w sieci intryg. Potężne korporacje i starający się im przeciwstawić sztuczny, niewydolny twór rządowy w bazie imperialnej. Korupcja, zdrada, manipulacja, zmiany frontu... A w tle wojna ze zbuntowaną sztuczną inteligencją i zjednoczonymi klanami pirackimi, pierwszy kontakt z Obcymi. Na dodatek poszukiwania śladów Prekursorów, starożytnej rasy, która gwiazdy przemierzała w czasach, gdy przodkowie człowieka kombinowali jakby tu zejść z drzewa. Trzeba więcej? Ponadto istnieją dwie różne końcowe sekwencje misji i co za tym idzie różnorakie zakończenia, zależnie od twoich wyborów.
Same misje zawierają liczne zwroty akcji, ścieżki wyboru i dodatkowe zadania do odkrycia w czasie gry. Niby zawsze jest podobnie: zlecenie, przylot, wypakowanie myśliwców, kontakt z pracodawcą... ale autorzy zadbali, by każda z misji miała własne smaczki i nic nie było tym, czym się wydaje.
Odrobina patologii

Jeśli myślałeś, że twoja kosmiczna śmieciarka jest demobilem, to spójrz na tą...Niestety, bardzo wiele w grze zależy od szczęścia, co skłania do notorycznego kombinowania z zapisywaniem i wczytywaniem. Nigdy nie wiadomo, co ze zniszczonego statku pozostanie w przestrzeni (na modelach widać, jakie uzbrojenie zamontowano na jednostce, więc często nie sposób wybaczyć komputerowi, że jakieś cacko przepada), częściowo losowy też jest dobór zaopatrzenia sklepów odwiedzanych między misjami.

Klasyczna parada myśliwców. To jakieś galaktyczne świętoOd czasów Homeworld autorzy kosmicznych epopei mają wysoko ustawioną poprzeczkę. Z jednej strony to raj dla programistów 3D - można małym nakładem pracy osiągnąć duże efekty, ale projekty muszą jednocześnie stać na wysokim poziomie. Na dodatek nie sposób stworzyć tego typu gry bez zatrudnienia dobrych scenarzystów i kompozytorów muzyki. Ekipie z X-Bow Software udało się spełnić wszystkie te wymogi, na dodatek zastosowali wydajny silnik niewymagający kosmicznych pecetów. Ogólnie gra jest zdecydowanie godna polecenia, zarówno graczom, jak i polskim dystrybutorom, którzy najwyraźniej przespali jej premierę.
Jednocześnie bardzo liczymy, że potencjalne polskie wydanie zostanie profesjonalnie zlokalizowane i będzie miało dobry voice acting, a nie protezę w stylu tej, jaką zaserwowano Brytyjczykom.
Polski wydawca: pierwszy czujny
Cena: b.d.
Wymagania: CPU 800 MHz, 128 MB RAM, grafika 32 MB
Minusy: patogenna losowość, niezdarnie nabazgrane obłoki asteroidów
Plusy: barwny scenariusz, mnóstwo sprzętu, muzyka
Bywa tak, że ktoś stworzy ciekawą grę, jednakże wyjdzie ona w dziwnym kraju, a licencją zainteresują się jedynie dobrze poinformowani, choć raczej ubodzy wydawcy z zagranicy. W efekcie powstanie tytuł, o którym dużo mówi się w sieci, ale mało kto widział go na oczy. Taką grą są właśnie opisywane tu Gwiezdne Wilki - rosyjska produkcja, wydana również po angielsku (ale tylko na rynek brytyjski) niskim nakładem kosztów przez malutką firmę Excalibur Publishing.
Kit studencki
Zakupy, czyli raj dla kobiet - szkoda, że jeszcze żadna laska nie doszlusowała do załogiPowyższa nazwa pochodzi od pewnego rodzaju potrawy, popularnej wśród narodu uczącego się, studentami zwanego. Bierze się proste i tanie składniki, miesza dosyć losowo i przyprawia do smaku. Powstaje w ten sposób całkiem przyjemne danie, raczej niepowtarzalne i dalece ciekawsze od poszczególnych elementów składowych. Podobnie postąpili twórcy Star Wolves. Do garnka wrzucili kosmiczną strzelankę, rozbudowane drzewka rozwoju postaci, modularne pojazdy, do których można dokupić dziesiątki ulepszeń i klasyczny scenariusz SF w stylu powieści z późnych lat 80. zeszłego wieku. Doprawili to dużą swobodą wyboru dla gracza, pięknymi projektami i doskonałą muzyką. Wyszło pysznie.
Oops! Ktoś chyba zapomniał wyłączyć żelazko, wychodząc z kajuty...Angielski wydawca podmienił część przepisu, oszczędzając na głosach aktorów. Zatrudniono dwie osoby, mężczyznę i kobietę, którzy modulując głos (często nieco dziwacznie) udają całą rzeszę postaci. Jeśli porównać to z rosyjskim oryginałem, okazuje się na dodatek, że kwestii mówionych zostało tyle co kot napłakał, większość rozmów czyta się po prostu z ekranu i co najwyżej samemu można nadać im dźwiękową wersję. No cóż, po firmie, której nie stać nawet na regularną aktualizację danych o statusie projektów na swojej stronie WWW, należało się spodziewać czegoś w tym stylu.
Chleb powszedni kosmicznego najemnika
Wcielasz się w postać byłego dowódcy frachtowca, który jednostkę stracił w pirackim ataku. Wraz z kumplem, dawnym pilotem Patrolu (czyli Policji), bohater zakłada firmę, oferującą usługi transportowo-ochroniarskie - stają się po prostu najemnikami. Pech chce, że najlepszy myśliwiec ktoś im kradnie zaraz po podpisaniu pierwszego kontraktu...
Poszły już wszystkie rakiety, a temu bydlakowi dopiero zaczęły słabnąć tarcze ochronneOd tego momentu zaczyna się gra. Przyjmujesz zlecenia, czasem z własnego wyboru, czasem z przymusu, bo brak innych kontraktów. Powoli oddział najemny zwiększa się o nowych pilotów, z których niektórzy z czasem odchodzą na skutek twoich decyzji bądź wymogów scenariusza. Pomiędzy misjami dbasz o rozwój ekipy i zakupujesz nowe zabawki. Kasę czerpiesz nie tylko z wypłat od pracodawców, często więcej zarabiasz na sprzątaniu kosmosu. Jednostka macierzysta oddziału jest zmodyfikowanym ciężkim frachtowcem, z wyglądu może pokracznym jak pojazd Lone Starra z filmowych Kosmicznych Jaj, ale dość szybkim i łatwym do przezbrojenia. Okręt ten przypomina międzygwiezdną śmieciarkę: zasysa bowiem do luków wszystko co unosi się w przestrzeni - a po większej strzelaninie naprawdę jest co zbierać.
Wojny i matactwa
Jazda na dwóch promieniach lasera pulsacyjnego to zdecydowanie sport ekstremalnyScenariusz jest rozbudowany, stopniowo w kolejnych misjach zaczniesz brnąć coraz głębiej w sieci intryg. Potężne korporacje i starający się im przeciwstawić sztuczny, niewydolny twór rządowy w bazie imperialnej. Korupcja, zdrada, manipulacja, zmiany frontu... A w tle wojna ze zbuntowaną sztuczną inteligencją i zjednoczonymi klanami pirackimi, pierwszy kontakt z Obcymi. Na dodatek poszukiwania śladów Prekursorów, starożytnej rasy, która gwiazdy przemierzała w czasach, gdy przodkowie człowieka kombinowali jakby tu zejść z drzewa. Trzeba więcej? Ponadto istnieją dwie różne końcowe sekwencje misji i co za tym idzie różnorakie zakończenia, zależnie od twoich wyborów.
Same misje zawierają liczne zwroty akcji, ścieżki wyboru i dodatkowe zadania do odkrycia w czasie gry. Niby zawsze jest podobnie: zlecenie, przylot, wypakowanie myśliwców, kontakt z pracodawcą... ale autorzy zadbali, by każda z misji miała własne smaczki i nic nie było tym, czym się wydaje.
Odrobina patologii
Jeśli myślałeś, że twoja kosmiczna śmieciarka jest demobilem, to spójrz na tą...Niestety, bardzo wiele w grze zależy od szczęścia, co skłania do notorycznego kombinowania z zapisywaniem i wczytywaniem. Nigdy nie wiadomo, co ze zniszczonego statku pozostanie w przestrzeni (na modelach widać, jakie uzbrojenie zamontowano na jednostce, więc często nie sposób wybaczyć komputerowi, że jakieś cacko przepada), częściowo losowy też jest dobór zaopatrzenia sklepów odwiedzanych między misjami.
Klasyczna parada myśliwców. To jakieś galaktyczne świętoOd czasów Homeworld autorzy kosmicznych epopei mają wysoko ustawioną poprzeczkę. Z jednej strony to raj dla programistów 3D - można małym nakładem pracy osiągnąć duże efekty, ale projekty muszą jednocześnie stać na wysokim poziomie. Na dodatek nie sposób stworzyć tego typu gry bez zatrudnienia dobrych scenarzystów i kompozytorów muzyki. Ekipie z X-Bow Software udało się spełnić wszystkie te wymogi, na dodatek zastosowali wydajny silnik niewymagający kosmicznych pecetów. Ogólnie gra jest zdecydowanie godna polecenia, zarówno graczom, jak i polskim dystrybutorom, którzy najwyraźniej przespali jej premierę.
Jednocześnie bardzo liczymy, że potencjalne polskie wydanie zostanie profesjonalnie zlokalizowane i będzie miało dobry voice acting, a nie protezę w stylu tej, jaką zaserwowano Brytyjczykom.
3 grosze
To naprawdę wciągająca gierka. Przeszedłem ją na kilka sposobów, badając wszystkie alternatywne ścieżki oraz kilka strategii doboru taktyki i sprzętu dla jednostek. Za każdym razem bawiłem się świetnie. Lucas the GreatStar Wolves - hybryda strategiczna
Producent: X-Bow Software
Polski wydawca: pierwszy czujny
Cena: b.d.
Wymagania: CPU 800 MHz, 128 MB RAM, grafika 32 MB
Minusy: patogenna losowość, niezdarnie nabazgrane obłoki asteroidów
Plusy: barwny scenariusz, mnóstwo sprzętu, muzyka
Komentarze (1)
Nie wiem dlaczego ale jesli mam wybrac gierke ktora byla dla mnie najwiekszym zaskoczenie mto wlasnie star wolves zostala by przeezenie wskazana. Naprwde wczylem sie w fabule,podobalo mi sie to ze poziom trudnosci byl jak dlamie wywwarzony , nie bylo za latwo ale dalo znosnie ;-) kolekcjonowanie uzbrojenia bylo fajne, dzo dzisiaj pamietam jak kupilem najlepszy mysliwiec w grze . teraz przymierzam sie do sw2. naprawde fajna(jak dla mnie fenomenalna,najlepsza) gierka o ktorej nikt nie szlyszal
