Europejski wydawca kontrowersyjnej Rule of Rose zabiera głos w dyskusji
W ubiegłym tygodniu opisaliśmy bardzo kontrowersyjną sprawę Rule of Rose. Tytuł wzbudził wśród dziennikarzy tak wiele emocji, że zainteresowało się nim nawet Ministerstwo Edukacji Narodowej. W dyskusji właśnie wypowiedział się wydawca gry - firma 505 Games.
Jej akcja osadzona została w świecie, w którym władzę sprawują dzieci o sadystycznych skłonnościach. Aferę jaką wywołał (mocno przeciętny!) tytuł opisaliśmy w tym miejscu.
505 Games postanowiło ustosunkować się do zaistniałej sytuacji. Przedstawiciele firmy opublikowali oświadczenie, w którym spokojnie odpierają postawione zarzuty i zachęcają wszystkich do osobistej oceny gry. Ogłosili również, że zaproszą polityków i dziennikarzy na specjalną prezentację, w której udowodnią, że większość argumentów, jakimi posługują się krytycy, jest kłamliwa.
W dokumencie czytamy: "Rule of Rose jest grą z gatunku horrorów. Podobną do wszystkich innych gier czy filmów tego typu. W żadnym razie nie namawia młodych do popełniania brutalnych czynów, czy to wobec społeczeństwa czy innych dzieci. Pan European Game Information (PEGI), Interactive Software Federation of Europe oraz Video Standards Council dokładnie zbadały grę i określiły ją jako odpowiednią na rynek europejski. PEGI oznaczyło Rule of Rose metką 16+."
Firma odpowiedziała też na zarzuty dotyczące samej rozgrywki. Według niektórych mediów jednym z kluczowych elementów gry było dokonywanie morderstw na innych dzieciach, w tym najbardziej kontrowersyjne, chowanie
żywcem.
505 Games stanowczo zaprzecza: "W żadnej scenie gry nie występuje wątek pochowania głównej bohaterki, czy jakiegokolwiek innego dziecka. Scenka, która wywołała dyskusję jest w rzeczywistości sekwencją, która stanowi część wprowadzenia do przygody: jest pozbawiona możliwość interakcji i dotyczy uwięzienia bohaterki w skrzyni. Interaktywna część zabawy ogniskuje się wokół eksploracji świata gry i rozwiązywaniu tajemniczych zagadek. Sporadycznie pojawiają się walki z potworami."
Autorzy zapomnieli dodać jednej rzeczy - podziękowań za doskonałą, darmową reklamę. Swoją drogą, ciekawe czy przedstawione opinie wywołają podobną jak poprzednio reakcję mediów. Pewnie nie, w końcu nie są już tak bardzo sensacyjne...
Komentarze (3)
Taka sobie ta gra :P strasznie mnie denerwują te stworki co rzucaja sie na nogi wrrr... zatrzymałem sie na pierwszym wiekszym mutancie tym zwiazanym linami co leje laska. Zabił mnie i tak mnie zdenerwował ze odlorzyłem na bok gre :P Ale fabuła ciekawa, mi sie podoba :P kupiłem tą gre tylko dlatego że skandaliczna miała być hehe ale ktoś sztucznie rozdmuchał sprawe heh
zgadzam się z przedmówcą! to prawda a pamiętacie jak było z kodem da vinci? zrobili wielką afere a film okazał się taki sobie ale i tak zgarnął kupe kasy a wszystko przez to całe zamieszanie!
No i proszę. Zrobili szum wokół dość przeciętnej prawdopodobnie gry, robiąc jej tym samym mega-reklamę. Nikt nie zwróciłby na Rule of Rose większej uwagi, a tak wszystkie dzieciaki, które nie kupią gry w sklepie, ściągną ją z internetu. Nie ma to jak zrobić burzę w szklance wody :)
